Gdyby nie podcięte Achillesy

Miałem cię nosić na rękach
i gdyby nie podcięte Achillesy
pewnie tańczyłbym do Parov Stelar
lub chociaż poszedł po bułki

Wyglądasz na zadowoloną
w tramwaju, w którym brakuje miejsca
na luźną rozmowę o filmie,
po brzegi wypełnionym hipokryzją

Udajesz zmieszaną ściągając bluzkę,
odgarniając włosy zawstydzona
byłaś może kiedyś, bo teraz
zwyczajnie nie wiem po co to robisz

Zazwyczaj to zaczyna się przypadkiem

Zazwyczaj to zaczyna się przypadkiem,
zazwyczaj kończy szybciej niż się zaczęło,
nie tym razem,
bo kolejny poranek przypomina,
że śpisz obok spokojna i piękna,
jeszcze bardziej piękna niż wczoraj.

Może wczoraj byłaś nieznośna,
jak potrafisz być tylko Ty,
dzień wcześniej i później
na spacerze w deszczu szczęścia skąpani,
liczyliśmy ile białych płatków
zostało do zjedzenia.

Prasujesz mi koszulki do pracy,
nikt tyle dla mnie nie robił.

Za oknem nigdy nie świeciło słońce

Uczę się,
bo jesteś obok,
bo dzień już nie wygląda tak samo,
trochę się zmieniło od tego czasu,
gdy postanowiliśmy przewrócić
nasze życia do góry nogami.

Gdybym nie mógł zatracać się w Tobie,
nie znaczyłby nic zupełnie dzień.
Gdybym nie odnalazł Ciebie w porę,
moglibyśmy się minąć siebie nieświadomi.

Wtedy byłoby tylko gorzej,
byłoby jak wtedy, gdy nie miałem siły otworzyć oczu,
gdy nie chciałem rozsunąć firan,
bo za oknem nigdy nie świeciło słońce.

Uczę się,
że kołdra należy do Ciebie,
podobnie jak większość łóżka,
i czekolada.

Każdego dnia uczysz mnie szczęścia.

Zamieniliśmy kilka zdań

Zamieniliśmy kilka zdań,
po kilku tygodniach spoglądania na siebie,
widziałem jak nabierasz powietrza,
jak słuchasz.

Chciałaś powiedzieć coś jeszcze,
kiedy wychodziłem otwierając usta
odwróciłaś głowę, ale widziałem
to wszystko.

Wylądujesz w czyichś ramionach,
budząc się rano z posmakiem porażki,
później opowiesz koleżankom,
że jest fantastycznie,
że jest fantastyczny i co tam jeszcze
będą chciały usłyszeć.

Jałowe życie zniszczy blask
Twoich oczu, wiem to.
Nakarmiona cynizmem
nie będziesz w stanie zasnąć,
nie będziesz chciała wstać,
przecież znasz to.

jswiacik - wiersz