Coś mnie popycha do przodu...

Coś mnie popycha do przodu, niewidzialna siła uderzając moje ludzkie niedoskonałe ciało, przybliża je ku tobie. Kto się nie boi zranienia? Kto, komu zależy nie drętwieje na samą myśl o takim potoczeniu się sprawy? Moje odrętwienie. Dookoła rady w stylu „bądź silny!”, tylko, że w tym konkretnym przypadku to wcale nie takie proste. Już kilka kroków zrobiłem, uśmiechając się niepewnie. Włosy zmierzwione nieelegancko, moje. Mieszane uczucia i pokusa, aby podejść znacznie bliżej. Gdybyś tylko nie była tak piękną wszystko byłoby o wiele łatwiejsze. Jednak nie jest.
Włosy, w które chciałoby się wpleść palce i czuć jak płyną między nimi, bez końca. Oczy jak największa tajemnica i szczerość, że nie masz nic do ukrycia są tak delikatne jak cała ty. Uśmiech wodzący na pokuszenie, niegrzeczny w tej radości. Twarz, jak dzieło geniusza starożytności, kiedy to tworzono nieskazitelne, podniosłe, w symetrii idealne. Twoje ciało zniewalające, delikatne, tak kobiece…

A ja?

Ja jestem tylko facetem.

 


Proszę wybrać podkategorię: do 2011 | 2012